Doliny bieszczadzkich rzek
Górskie widoki Doliny i potoki Zalew soliński Ciekawe miejsca Fotografie 
 

do góry

Rzeka Solinka  -  Łopienka

Powstała przed 1552 r.
Rodzina Strzeleckich dała fundusze na wybudowanie murowanej cerkwi - wybudowano ją w 1757 r.  Wszystko rozpoczęło się od ikony przedstawiającej "matkę boską". 
Co dzisiaj nie do uwierzenia Łopienka w XIX w. była dużym ośrodkiem kultu. - na odpust rozpoczynający się od 13 lipca przybywało czasami kilkanaście tysięcy osób. Ostatni odpust odbył się w 1943 r.
II wojna światowa i Akcja Wisła zakończyła istnienie wioski i cerkwi. 48 rodzin wysiedlono przymusowo na Ukrainę, pozostali zostali wywiezieni na zach. Polski. Zagrabili to czego nie wzięły wojska. W 1948/49 r. ksiądz Franciszek Stopa z polańczyka zabrał "Cudowny obraz Matki Boskiej", posadzkę, przeniesiono i wyłożono w kościele w Terce.
        W 1955 Ryszard Brykowski zainteresował się Łopienką - w ramach renowacji zabytków. Buły okresy wzlotu i upadków...
W latach 60-ych powstał projekt stworzenia skansenu. projekt zawierał przeniesienie starych chat i innych cerkwie z bieszczadzkich miejscowości i postawienie ich w Łopience. Miała powstać baza noclegowa i sale muzealne. Zebrano nawet fundusze na ten cel i poparcie Ministerstwa Kultury i Sztuki. Jednak problem pojawił się ze strony władz lokalnych - one to wolały pozwolić na sezonowe przetrzymanie owiec w murach cerkwi.
        W 1982 r. Akademicki klub Turystyczny Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego założył w tej sponiewieranej dolinie bazę studencką. Tak właśnie w 1983 r. rozpoczął się remont i odbudowa Cerkwi, na czele z Zbigniewem Kaszubą. W 1994 r. prace przechodzą do odnowionego, a wręcz wybudowanego wnętrza cerkwi. Sufit i posadzka, drzwi i okna. Prace trwają do dziś, ale wewnątrz odbywają się sporadycznie msze.
 
Łopienka słynęła z odpustów.   
"... nad samym już potokiem porozlegały się różnego rodzaju szatry, namioty i budki w których czerwoni na twarz szynkarze i wymowni Żydzi sprzedają gorzałkę i piwo. Przy nich jako nierozerwalny przyjaciel gorzałki, szewc, ów pijak koronny, rozłożył sklep z butami czarnymi i czerwonymi dla niewiast i dziewek. Dalej drugi gorzołczany towarzysz, tytoń, na węgierskiej zrodzony ziemi(...)
Niżej po obydwu stronach potoku, gęsto kładkami przerzuconego, poustawiane budy drewniane, w których na stołach i deskach na poprzek poukładanych żydowscy kupcy od Krakowa i Białej z bawełnianymi towarami, z dymkami, suknami i innym łokciowym towarem (...)
Dalej Słowak węgierski, w krótkim po biodra, na czarno zatłuszczonej koszuli, w kapeluszu z szeroką kanią i piórkiem za przepaską idzie brat za brat z naszymi chłopami i rozpowiada im dziwy o urodzajności swych ziemi (...)
Obok chłopki szachrają z Cyganami o twarzach miedzianych, a przedmiotem ich szachrajstwa zapewne żelazo, najkosztowniejsza i najłakomsza rzecz dla kmiecia i zagrodnika (...)
Dalej kupa chłopów bije się ponad woda, jak zwyczajnie Rusinami Mazury, a co którego zbij, to go rzuca do wody, aby się orzeźwił i krew zatamował. (...)
A podczas kiedy na g górach po obu stronach wioski widać, jakby rozsiane kupki spoczywających pod namiotami lub pod drzewami podczas gdy wąskimi drożynami ścieżkami z gór się spuszczającymi wysuwają się jeszcze całe wstęgi nowo przybywających podróżnych. (...)" fragmenty "Mąż Szalony" Zygmunt Kaczkowski.
Polecam to miejsce ze względu na historię i spokój połączony z tajemniczością. Można tu dojechać samochodem, ale tradycyjnie - rower. Dookoła cisza i przyroda. Można też rozbić się na polu namiotowym.