Doliny bieszczadzkich rzek
Górskie widoki Doliny i potoki Zalew soliński Ciekawe miejsca Fotografie 
 

Rzeka San  -  Sianki

Pierwotnie nazywane Szańskie, lub Siańskie od nazwy Sanu (po ukraińsku Sian)

     Pierwsi osadnicy: przybyli tu w 1580r. Pierwszym właścicielem był Piotr Kmita. W 1589r mieszkało to 163 osoby; zaludnienie cały czas rosło w 1931 mieszkało aż 889 osób; Początek lat 70-ych wybudowano tu linie kolejową łączącą Sianki z Samborem. Wtedy to można było dojechać z Lwowa do Wiednia, właśnie przez Sianki. Pociąg kursuje również dzisiaj, czasem ciągnie go aż dwie lokomotywy - dlatego że musi się wdrapać na przełęcz Użycką. Kolej służyła celom przemysłowo - wojennym.

     Sianki były: jedną z największych baz letniskowych. Do tej miejscowości przejeżdżało 1,5 tyś turystów, dla porównania w okolice Cisnej tylko 0,1 tyś. Bywał tu nawet Marszałek Piłsudski. Do roku 1939 życie kwitło tu całą okazałością. Zarówno po jednej, jak i drugiej stronie Sanu. Przed wojną turysta mógł wybrać nocleg w jednym z dziesięciu domów letniskowych. 

Dodatkowo do wyboru sześć pensjonatów. Luksusowe schroniska PTN, oraz dwa prywatne. Łącznie prawie dwa tysiące miejsc noclegowych. Działało kilka restauracji, biblioteka, teatr amatorski,

Orkiestra, rożne obiekty sportowe np.: korty tenisowe, boiska, tor saneczkowy i skocznia narciarska. Do Sianek przyjeżdżało więcej osób, niż w okolice Cisnej, czy Wetliny.

     Cerkwie w Siankach: Bardzo ciekawą rzeczą są świątynie rodem z Sianek. W rożnych czasach istniało tu pięć cerkwi greckokatolickich. Trzy z nich nadal istnieją. Najstarszą z nich sprzedano w 1703r gromadzie Kostryna 24km od Sianek. Można ją obecnie obejrzeć. Kiedy stanęła nowa, która po 130 latach trafiła do wioski Sil - zniszczona, ale również istnieje. Trzecią zbudowano przy grobie Harbiny w 1831r. Czwartą wybudowano w 1918r. Sowieccy pogranicznicy rozebrali ją po wojnie. Piątą stanęła w 1990r. oczywiści po stronie ukraińskiej. 

W Siankach zachował się słynny grób hrabiny. Czyli grobowiec Klary i Franciszka Stroińskich właścicieli tutejszego majątku. Można go obejrzeć. 

To kontrast samotność i po drugiej stronie Sanu żywe miasteczko. Przez rzekę przeskoczy nawet dziecko, jednak słupki graniczne przypominają, że jesteście na granicy państwa. Dotrzeć można tu tylko pieszo. Zakaz wjazdu nawet rowerem obowiązujący od potoku Negrylów, przy nim to właśnie znajduje się schronisko o mało wygodnych warunkach noclegowych, koszt noclegu niecałe 10zł.  Dziwnym jest jednak fakt że tą drogą wloką się ciężkie samochody i zakłócając ciszę i widoki, ale rowerem wjechać nie można. Decyzja należy do was. 

Polskie Sianki robią wrażenie. 

     Grób Hrabiny to dwie płyty nagrobkowe z jeszcze widocznymi wygrawerowanymi nazwiskami właścicieli Klary z hrabiów Kalinowskich Stoińskiej i Franciszka właścicieli dawnych Sianek Znajdziecie też tablicę upamiętniającą stojącą w tym miejscu cerkiew. Za grobowcem płynie San a za Sanem Ukraina. 

Do miejsca widokowego trzeba jeszcze kawałek podejść, szlak wiedzie przez las. W jego kulminacji czeka ławeczka spoczynku i widok na Ukraińską stronę Sianek. Dokładnie widać stacje kolejową i zabudowania. W tym małym miasteczku normalnie toczy się życie. A po naszej stronie można zaznawać kąpieli ciszy i samotności. Zakątek namawiający do grzechu.

Jeszcze 15 lat temu wybierając się na teren sianek można było wrócić do polski przez Lwów - Straż Graniczna nie tolerowała turystów, teraz jedynym utrudnieniem jest odległość

 

.