Doliny bieszczadzkich rzek
Górskie widoki Doliny i potoki Zalew soliński Ciekawe miejsca Fotografie 
 

Pasmo połonin w Bieszczadach

Przełęcz Orłowicza
Mieczysław Orłowicz to działacz turystyczny. Założył Akademicki Klub Turystyczny, założył go we Lwowie ale góry przecież dziś leża po naszej stronie. Orłowicz wydał wiele przewodników, nie dla samego pisania, bo do ostatnich swoich dni organizował wypady turystyczne. 
Dziś jego imieniem nazwano przełęcz pomiędzy szczytami Połoniny Wetlińskiej a Smerekiem. BPN zadbał o ten fragment szlaku, był on lekko zniszczony przez odpoczywających turystów.
Przełęcz Orłowicza to rozdroże: możecie wyruszyć do czterech różnych miejsc.
 
do Wetliny
do Bacówki w Jaworcu 
do Zatwarnicy przez Suche Rzeki
 
Na szczyt Smereka i dalej do wsi Smerek Szlak na Smerek (1222m)
Z przełęczy Orłowicza trasa zajmuje 30 minut. Na szczycie znajduje się krzyż upamiętniający turystę, który porażony od pioruna zginał.
Na Smereka można jeszcze wejść od Strony miejscowości Smerek. Trasa dość ostra do pokonania różnica 600m. Po dużych opadach deszczu szlak może okazać się nie do przejścia - płynie nim woda. Cała droga zajmuje ok. 3 godzin z przerwa na herbatę, lub pożywienie się czekolada (czekolada zawiera cukier, który daje energię - nie martwcie się o sylwetkę i tak będzie piękniejsza kiesy przemierzycie całą połoninę).   
Ogólnie Smerek to góra na którą wdrapuję się człowiek dla przyjemności popatrzenia na piękne Bieszczadzkie widoki. Popatrzeć można na wszystkie kierunki świata, nic wam ich nie przysłania. Można też przysiąść za kamieniem i podumać o dotychczasowym życiu. 
Za szczytu Smereka możecie się udać tylko w dwie strony - do wioski, lub na Przełęcz Orłowicza. 
Szlak do Jaworca
Trasa zajmuje ok 2,5 godz. Początkowo trawersujemy szczyt Smereka, później ostro w dół następnie trzeba przedrzeć się maliny i inne krzaki i docieramy do okazałego schroniska: zwanego Moskałówka. Tutaj widoki górskie się kończą - jesteśmy w dolinie rzeki Wetlina. Lecz warto przespacerować się do tego miejsca i pozostać na nocleg.
 
Szlak do Zatwarnicy
Jazda z górki na pazurki. Szlakiem żółtym pomiędzy drzewami do Schroniska harcerskiego "Ostoja" w Suchych rzekach i dalej do Zatwarnicy. 
Szlak do Wetliny 
Na tej trasie to zawsze spotkacie turystę. W Bieszczadach kulturalny turysta zawsze mówi -cześć- drugiemu turyście. Pamiętajcie o tym zwłaszcza wielko-miastowi bywalcy Bieszczadów. Ten zwyczaj ostatnio zanika, każdy się śpieszy, patrzy tylko pod swoje nogi i goni przed siebie. Bieszczady nie są górami w których zalicza się kolejne szczyty i później opowiada się w takiej Warszawie, że było się w Bieszczadach i tam jest Taaaaka dzicz. Aby naprawdę poznać Bieszczady trzeba tu spędzić cały rok, - od wiosny do kolejnej wiosny i wtedy mówić że się zna Bieszczady. 
Wracając do tematu szlaku to doprowadzi on was do Wetliny, od centrum trzeba się cofnąć ok 0,5km drogą asfaltową.
 
Szlak do schroniska na połoninie Wetlińskiej
Ten fragment jest najciekawszy. Wije się pomiędzy skarłowaciałymi bukami i wychodzi na najwyższy szczyt połoniny to Roch (1255m) jest jednak zamknięty dla ruchu turystycznego. Mijamy go od strony południowej, nie tracąc wiele na widokach. Szlak połoniny czasami jest mniej wygodny trzeba wesprzeć się rękoma ale nie są to Tatry i nawet dziecko tutaj się wdrapie.
W połowie wędrówki Wetlińską po stronie słońca miniecie Hnatowe Berdo. Dalej idąc po oby stronach stoku widoki rozciągające się na:
 
strona północna - dolina rzeki san, oraz przy dobrej pogodzie widać Bieszczadzkie morze - czyli Zalew Soliński. Warto też usiąść i zwrócić uwagę na przeplatające się kolory bukowych lasów.
strona południowa - w prawo widok na szczyt Małe Jasło, przy super dobrej pogodzie można wypatrzyć szczytu Tatr, w lewo za Działem kryje się pasmo graniczne, a w dole Wetlina. 
Idąc dalej połoniną dotrzecie do słynnego schroniska Chatka na połoninie.
 
Hnatowe Berdo
tędy szlak nie wiedzie. Ale wiedzie tędy legenda o Hnacie - był on rycerzem przeznaczonym do życia w klasztorze, lecz poślubił dziewczynę. Złamanie woli rodziców przysporzyło nieszczęście. Kiedy Hnat polował na połoninie na wieś napadli zbóje. Zginała tam ukochana Hnata, wtedy rycerz z rozpaczy skoczył ze skały i zabił się. Hnatowe Berdo to piękna skała widoczna już z Wetliny, usiąść na niej i popłakać sobie w samotności, choćby za Hnatem - lecz po Bieszczadzkim Parku Narodowym należy chodzić tylko wyznaczonymi szlakami wiec wara od Hnatowgo Berda
 
Podsumowując:
Połoninę Wetlińską można przejść w kilka godzin, są na niej ostre wejścia tak jak podejście od strony Brzegów Górnych do Chatki, oraz łagodne podejścia np. z Przełęczy Wyżnia. 
Moja rada to zarezerwowanie sobie całego dnia i przespacerowanie się z Wetliny na przełęcz Orłowicza, podreptanie w kierunku Chatki i zejście szlakiem żółtym, a następnie czarnym z powrotem do Wetliny. Nie warto pędzić ponieważ stracicie całe piękno tych gór. Pamiętajcie również o CZEŚĆ do każdego przechodzącego turysty, on odpłaci się tym samym, dodatkowo zawsze możecie spytać jak tam dalej droga na szlaku... ]
Oczywiście dla tych którzy planują spędzić noc w Bieszczadach polecam schronisko na połoninie, koszt noclegu w granicy kilkunastu złotych, czasem zimno, ale naprawdę warto. Dodatkowo zawsze można poznać ciekawych ludzi, którzy przychodzi tutaj by odpocząć od cywilizacyjnego stylu życia. 
Zima na połoninie
W tym roku zapowiada się mało śniegu, lecz zima w Bieszczadach nigdy nie jest lekka. Na połoninie zawsze wieje, zimny wiatr przeszkadza w spokojnym oddychaniu. Warto zaopatrzyć się w chustę ma twarz, ciepłą czapkę i rękawice. Najlepiej jeśli masz kurtkę i spodnie, które chronią cię od wiatru. Nawet jeśli zima jest obfita w śnieg to na szczycie połoniny zawsze jest on zdmuchiwany przez wiatr, (Zdarzało się że Chatki trzeba rano wychodzić przez okno na piętrze.) chodzi się bez trudu.  jednak kiedy trzeba zejścia do granicy lasy możesz zapadać się po pas. Szczyty są oznaczone palami, lecz może wystąpić mgła która uniemożliwi zauważenie palika, który jest 15m przed tobą. Dla niewtajemniczonych przejście szlaku wieczorem w zimie jest prawie niemożliwe. Jęli jednak wpadniesz w kłopoty i nie wiesz gdzie iść bo jest ciemno, nie masz zasięgu w komórce, to wykop igloo w śniegu wejdź w śpiwór i zaczajaj do rana. Nie ma sensy chodzić w kółko stracisz tylko siły, a w końcu życie. Bieszczady w zimie to nie te same góry co latem. Nie ma w nich wielu miejsc lawinowych, nie ma skarp ale żeby chodzić połoninami trzeba mieć głowę na karku i silne nogi.
Nie ma paniki jeśli pokochasz te góry to one będą cię nosić na rękach.  Połoniny Bieszczadzkie płatają rożne figle więc trzeba mieć głowę na karku by poznawać je zimą. Jest możliwe przejście całego szczytu. jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji  to napisz.
     
 
Życzę powodzenia.