Doliny bieszczadzkich rzek
Górskie widoki Doliny i potoki Zalew soliński Ciekawe miejsca Fotografie 
 

Pasmo Graniczne - Góry w Bieszczadach

Gdzie wędrować jeśli nie chcemy deptać połonin?

Trasę można zacząć od przystanku PKS w Smreku. 2,5 czeka nas godziny marsz pod górę i jesteśmy na wierzchołku Fereczatej (1102m). Kiedyś ten szczyt był granicą pomiędzy dobrami Kmitów i królewskich. Jak na wyciągniecie ręki mamy widok na szczyt Jasło lecz dzieli nas dolinka strumyka Bystry.

Dalej wędrujemy w kierunku Okraglika (1101m). Tutaj jest granica Polski i możemy podziwiać widoki na słowacką stronę Karpat. Tutaj stajemy na rozdrożu czy zejść do Roztok Górnych, czy powędrować do Wetliny. To drugie rozwiązanie jest o kilka ładnych godzin dłuższe. Ja jednak polecam drogę do Cisnej. ok 3 godz. 

Drogę na Jasło (1153m) polecam ze względu na panoramę widokową. (nazwa Jasło oznacza przezroczystą wodę). To tutaj można zrobić dłuższy odpoczynek. Można usiąść przy bijącym źródełku i napoić swoje podniebienia  czystą wodą. Z Jasła możemy zejść do Cisnej i to rozwiązanie wydaję się bardzo korzystne. Oczywiście dla mających orjętacje w terenie polecam zejście na azymut do Strzebowiska i zaproszenie się na siano do jakiegoś miłego gospodarza. Rano zaprosicie go na małe piwko i będziecie to bardziej wspominać niż nocleg w schronisku w roztokach (co bardzo ważne nie szarpnie was to po kieszeni).

Tymi szczytami chodzi się spokojniej i ciszej. W sezonie letnim nie liczmy jednak na pustki, ale lepiej tu niż na połoninach. Oczywiście na szczytach nie ma co się spodziewać widoków rodem z Tarnicy, ale jest wiele miłych polan na których można przycupnąć. Taką przechadzką proponuję tym którzy już zakochali się w Bieszczadach i chcą je poznać lepiej. 

Czego nie polecam to noclegu w Roztokach, po pierwsze nie ma gdzie pomimo tego ze na mapie widnieje tam schronisko, ale bardziej przypomina ono pensjonat dla dresowców. Na nocleg zapraszam gdzieś w Cisnej, lub w Smereku na sienie u gospodarzy, tutaj ludzie są uprzejmi i jeszcze rano poczęstują was świeżym chlebem.

 

 

.

.

.

.

.

.