Górskie widoki Doliny i potoki Zalew soliński Ciekawe miejsca Fotografie 

Edward Stachura

 

 
 

ur. w 1937r. we Francji. W roku 1948 przyjechał z rodziną do Polski. Studiował na KUL-u, ale ukończył romanistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Kochał podróżować; studiował język hiszpański, historię i kulturę Meksyku, poezję meksykańską i literaturę hiszpańsko-meksykańską. był w Jugosławii, Bliskim Wschodzie, Norwegii, Francji, Szwajcarii, Kanadzie, USA, Meksyku, za nim pozostało setki miast i wiosek w Polsce.

Jako początkujący poeta został wielokrotnie wyróżniany. Jednak kiedy czuł że brakuje mu weny twórczej, w 1978r. kazał się skreślić z listy członków Związku Literatów Polskich. W 1979 r w Warszawie popełnił samobójstwo. 

Stał się legendą - choć był nią również za życia.

Wydał słynną książkę "Siekierezada" - otrzymał za nią nagrodę im. Stanisława Piętaka. 

Za "Falując na wietrze" Stachura otrzymał nagrodę Stowarzyszenia Księgarzy Polskich. 

"Przystępując do ciebie" i "Po ogrodzie niech hula szarańcza" również wyróżniono nagrodą im. Stanisława Piętaka. Trzeba też wspomnieć o "Cała jaskrawość" Która wywołała wielkie poruszenie wśród krytyków.

Do dziś wiele piosenek Stachury słychać w Bieszczadzkich schroniskach. Na szerszą skalę są one wykonywane przez Stare Dobre Małżeństwo. Można też posłuchać samego autora - wydano piosenki w oparciu o taśmy archiwalne. 

Film Wiesława Leszczyńskiego:  Siekierezada na podstawie powieści Edwarda Stachury.

Opowiada o wrażliwym poecie, który nie może znaleźć miejsca,  nie chce też stracić swej niezależności. wyjeżdża do puszczy i zatrudnia się przy wyrębie lasu. Spotyka tutaj ludzi: szczerych i przyjacielskich. Po ciężkiej pracy spędzają czas przy kieliszku i kuflu piwa

Falując na wietrze.

fragmenty:

To wszystko jest prawda. Ale prawdy jest więcej. Całej prawdy nie znam. Kto zna, niech powie. Bo ja jej nie znam. Ja jestem tylko prawdomówny. Ale całej prawdy nie znam.(...)

(...) Uznałem dzisiaj idąc, że przecież nigdy się nie zgodzę, żeby być tym, czym nie jestem, a od czego się roją półkule. Ani na to, ani tak samo na to, że: jakoś to będzie, jak pan Bóg da zdrowie, a Matka Boska pieniądze, coś się musi zmienić, byle do wiosny. Uznałem, że tysiąc razy wolę przeminąć jak kometa. Tysiąc razy wolę minąć tylko jak meteor i wsiąknąć niezgłębione mgły. (...)

(...) Tyle ile można tyle trzeba poznać prawdy. Tyle, ile można, tyle trzeba wypić, chociaż napój to jest często, mówię, co wiem, sama niewdzięczność. Gorzki jak piołun, ostry i żrący jak kwas, rozżarzony jak płynne żelazo, i krwawy.(...)

Teraz schodziłem wolno ze wzgórza, jakby z nieba schodził na ziemię tę. Albo z grobu wstał.