Rzeka Osława:
Jest drugą pod względem wielkości rzeką w Bieszczadach, długość jej biegu wynosi ok. 55 km. Źródła tej rzeki znajdują się na wysokości 900m n.p.m., na południowych zboczach Matragony, którą okrąża ona od zachodu po czym osiągnąwszy Obniżenie Woli Michowej przybiera kierunek zachodni, a następnie od Smolnika skręca na północ. Nieustannie wije się wśród wzgórz, wzbogacona o wody Osławicy i Kalniczki, oraz innych potoków i uchodzi do Sanu na północ od Zagórza.
 
   Obok przejścia granicznego pieszo-rowerowego. Mamy tu stację kolejki wąskotorowej, szlak turystyczny (graniczny).
droga wiedzie wzdłuż dawnej wsi, natomiast rzeka płynie tak jak biegną tory kolejowe. Pozostałością jest stary cmentarz......
przyjemnie jest tu dotrzeć rowerem we dwoje, sporo miejsca na leżakowanie. Choć często można spotkać WOP.
 
 
Wola Michowa
Wieś z 1546 r. Nazwa pochodzi od Micho Risin czyli od imienia założyciela tej osady. Był on synem kniazia ze Smolnika. Co bardzo ciekawe w  pierwszej połowie XVIII w Wola Michowa uzyskała prawa miejskie. W latach 1921 mieszkało tu 148 Żydów, dziś po nich mamy ślad - jest to kirkut (cmentarz żydowski). 
rzeczka Smolniczek dopływa boczkiem.

 

 

Łupków
Stary i nowy. Kto chce wyskoczyć na słowackie piwko, może wsiąść do pociągu w Hummenne zjeść knedliczki i przemycić kilka buteleczek. Mamy tu kolejowe przejście graniczne i stacje (jakby nie z tej bajki) elegancką. Stacjonuje w Łupkowie Straż graniczna, ale niewinnym nic złego nie robi. Bardzo często sprawdzają tylko dokumenty przejeżdżających samochodów.
   Jest w Łupkowie coś jeszcze. Jest tu schronisko. O przyjaznej nazwie Schronisko Miłośników Schroniska w Łupkowie. W chacie stół do wspólnych rozmów i śpiewania przy gitarze, kuchnia na wrzątek, wspólna sala do spania (trzeba przygotować się, że niektórzy chrapią), tradycyjny wychodek na zewnątrz. Stety nie wszyscy tu docierają - nie ma tu miejsca dla tych którzy nie pozostawiają nic po sobie oprócz wstydu.  FOTO   
   Łupków nie oferuje wiele tym którzy tak jak niedzielni turyści kolidują z przyrodą jak rdza na mercedesie. Widać stare, niszczejące budynki po wielkiej klęsce PGR-ów. W roku 1516 powstawał tu wieś wzdłuż potoku Smolnik, ale prócz dwóch starych cmentarzy nie pozostał po niej żaden ślad.
Wracając myślą do stacji trzeba powiedzieć o tunelu przez który przejeżdża pociąg; jego niezwykłością jest to że dwa razy wyleciał w powietrze. Prace nad nim zakończono w 1874r 30 maja, a w 1939 Polacy posłali go w kierunku nieba, w 1944 Niemcy użyli dynamitu, Rosjanie chcieli znaleźć inne rozwiązanie przepraw przez przełęcz Łupkowską; chcieli wciągać wagony na górę, ale była ona za wysoka i nawet dwie lokomotywy kręcąc kołami w przeciwnym kierunku niewytrzymały tej presji i doszło do wypadku. Można znaleźć ślady po tej katastrofie po słowackiej stronie. Dziś pociąg bezpiecznie jeździ przez 642 m tunel.
 

 

 

Cerkiew w Smolniku

To miejsce zawsze wspominał będę z miłej gościnności psów. 
Można też skorzystać z miłego noclegu w Zagrodzie u Lacha tel. 0606 42 70 84
   Z zabytków zachowała się murowana cerkiew z 1806  r wraz z nagrobkami np. Juliana Mieycak pomarła w 1853 r.
W Smolniku łączą się torowiska nieczynnej dziś kolejki wąskotorowej. Ciekawym jest też fakt, że aby zasiedlić te tereny gwarantowano wszystkim uciekinierom że nie będą wydani w ręce swoich właścicieli lub oprawców, a jak było naprawdę to kto ich tam wie...

 

Mików: 
   Osada jakich mało. Domki z drewnianych bali jak przystało na Bieszczady, mały sklepik zaopatrzony we wszystko co jest potrzebne tutejszym mieszkańcom. Dookoła las, nie ma tu agroturystyki i może dzięki temu cały urok tego miejsca. Można tu dojechać drogą od Smolnika - jadąc dalej w stronę Duszatyna musimy przejechać przez bród. - pokażcie mi limuzynę która poradzi sobie z tymi warunkami, niech się schowają wszyscy szpanerzy w swoich BMW; wam zostaje tylko podryw w mieście. Ten świat należy do prawdziwych Biesów i Czadów.
Nazwa Mikowa wywodzi się (z łemkowskiego "Mykiw") z nazwy osobowej Mik (Mikołaj). Przez Mików biegną tory kolejki wąskotorowej, pozostał jeszcze przystanek 
Mniej więcej w połowie miejscowości, po lewej stronie potoku, w pobliżu przydrożnego źródełka, znajdowała się cerkiew greckokatolicka Uspienija Preczystoj Bohorodyci (Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny), po której został tylko zgliszcza i kilka drzew otaczających niegdyś tę budowle, oraz zrujnowany cmentarz
 
     Jest to kolejna mała osada leśników. Cudowny klimat dla tych którzy chcieliby zamieszkać w samotności. Jest nawet bar z piwkiem. Dla turystów czeka pole namiotowe. W godzinę od zabudowań wsi możemy dojść do słynnego Jeziorka Duszatyńskiego. Leży ono na wysokości 687 m. i są objęte ochroną, jednak to nie przeszkadza tym którzy mają gdzieś przyrodę, ostatnimi czasy z jeziorka zrobił się mały śmietniczek.
     Według legendy nazwa Duszatyn pochodzi z czasów najazdu tatarskiego, podczas którego tatarzy złupili całą wieś i zabili wszystkich mieszkańców za wyjątkiem jednej osoby, "jednej duszy". Pierwotnie osada nazywała się Piekarki.
 
   Kiedyś liczyły 350 mieszkańców; dziś mała osadka leśna. Jest tu nieczynna stacja kolejki leśnej i pole na biwak. Widoki przysłaniają pagórki, ale tam gdzie znajdziecie widoki nie zdobędziecie takiego komfortu bycia w intymnej atmosferze. Jednak latem słychać często drwali z piłami motorowymi. Polecam to miejsce samodzielnym wędrowcom lub rowerzystom.
 Rowerem można zatoczyć pętle od Komańczy przez Duszatyn, Smolnik, Łupków i do Komańczy. 
Nazwa osady wywodzi się od staropolskiego "Przełęk",  co oznacza pole orne, niwę
Początki miejscowości sięgają co najmniej 1557r. W czasach pierwszej wojny światowej w rejonie Prełuk toczono krwawe boje o pobliską górę Sokoliska, a zabitych pochowano na cmentarzu przycerkiewnym.
W pobliżu przystanku kolejki znajduje się miejsce po cerkwi, oraz cmentarz łemkowski. Jest też we wsi drugi cmentarz, dziś zupełnie zapomniany, znajduje się nad miejscem zwanym Łuh (zapytać miejscowych o to miejsce).
 
 
   Biegnie tędy główna droga, lecz nie każdy tu bywa. Można tu też dobrnąć koleją PKP. Jest gdzie spać i co zjeść, full  serwis.
Z historii wspomnieć muszę o Kardynale Wyszyńskim, który był tu w 1955/56 latach. Przebywał nie ze swojej woli w Klasztorze Nazaretanek. 
 
     Nazwa pochodzi od rumuńskiego słowa repede - szybki, bystry. 
     Stara Rzepedź:
Wieś lokowano w 1526rna mocy królewskiego przywileju wydanego przez starostę sanockiego. Mikołaja Wolskiego. Po pierwszym rozbiorze Rzepedź weszła w skład austryjackich dóbr rządowych. Od 1820r przez kilkadziesiąt lat gospodarował tu dworzan Jan Kanty Podolecki znany jako "jaśko z Beskidu. Napisał powieść pt.: Hnatowe Berdo, był poetą i publicystą.
W 1921r wieś liczyła 817 mieszkańców. w znaczącej większości greckokatolickiej. W górnej części wsi znajduję się zabytkowa cerkiew greckokatolicka p.w. św. Mikołaja z 1824r. jedna z nielicznych cerkwi zachowanych w stylu wschodzniołemkowskich.
Obok znajduje się drewniana dzwonnica, na przykościelnym cmentarzu znajdują się arcydzieła ludowych kamieniarzy. Natomiast przy drodze znajduje się pięć kamiennych krzyży. Rzepedź o której tu mowa znajduje się w dolinie strumyka rzepedka (czyli jadąc od strony Komańczy musimy przejechać nową miejscowość, następnie tory kolejowe i za przystankiem skręcić w lewo)
     W nowej Rzepedzi w latach 1959-62 wybudowano Zakład Przemysłu Drzewnego. był on jednym z największych zakładów przemysłowych na terenie Bieszczadów, W swoim szczycie zatrudniał on ok 700 osób. Właściwie powiedzieć trzeba że nowa osada (Rzepedzi) została wybudowana na ziemiach Turzańsk. W celu transportu drzewa do Rzepedź wybudowano specjalne odgałęzienie kolejki wąskotorowej, Kolejka jechała od Smolnika do Rzepedzi. W latach 70 turyści mogli za zgodą maszynisty zabrać się na taki transport i zwiedzić malownicze i tajemnicze rejony doliny rzeki Osławy.
     Co Rzepedź oferuje turystą obecnie: 
Można oczywiście przenocować i zjeść, ale ciekawsze od tego biedzie podejścia na grzbiet Rzepedzi 706m To ostatnie fragmenty Bieszczadów więc na pewno warto . Tym bardziej że szczyt jest zupełnie nie zalesiony i można podziwiać panoramę której trudno zobaczycie z połonina tym bardziej z szosy. Szczyt znajduje się na północ dolny i nie ma tam szlaków. Do szlaku można się jednak przebić i drogę powrotną obrać czerwonym szlakiem do Komańczy. 
 
     Watro powiedzieć w miejscu opisu Rzepedzi o Turzańsk. Ta wioseczka w swojej okazałości istnieje w dolince prawego dopływu rzeki Osławy. Wieś cięgnie się ok 3km. w kierunku wschodnim od nowej Rzepedzi. Znajduje się tutaj cerkiew podobna do tej z starej Rzepedzi. Cerkiew ta zbudowana w 1803r. wewnątrz można obejrzeć kompletny ikonostas z ikonami z XIX w. Obok cerkwi stoi okazała dzwonnica mówi się że jest największa dzwonnica  w polskiej części Karpat. 
     Co bardzo ciekawe i warte uwagi w Turzańsku można znaleźć stare łemkowskie chyże chałupy. Niektóre są do dnia dzisiejszego kryte strzechą.
Sam Turzańsk został założony w 1514r. W czasie I wojny światowej trwało tu wiele walk. Poległych pochowano na cmentarzu. który znajduje się na wzniesieniu. 
Tych którzy lubią przemieszczać się zachęcam do wdrapania się na Suliły 759m. tamtędy wiedzie szlak na Chryszczate, lub w drugą stronę w okolice Kulasznego. 
    
 
Szczawne
Pewno nie wiele tu ciekawych rzeczy, wspomnę o dwóch Bieszczadzkich aniołach którzy tutaj mieszkali, Jednym z nich był Połonina, lecz kiedy umarł w tym samym domu mieszkał Zubow, Niewiele te nazwiska mówią, lecz ci dwaj wiedzieli po co diabli przygnało ich w te góry. Dusza artysty a może ludzie którzy nie mieli innego wyjścia. Zapytajcie miejscowych co o nich sadzili a nie będziecie żałować tych opowieści. 
Obecnie Szczawne to mała miejscowość, ale dała początek i wzór dla innych osad. Sama została założona na przełomie XVw. 

 

Kulaszne
Lokowała ją Stecz Rusin w 1546r. za pozwoleniem sanockiego Mikołaja Wołowskiego. Z atrakcji turystycznych które przeszły do historii wymienić można Zakład leczniczy Klimatyczno-Żętyczny. Ale nie wytrzymał do naszych czałsów. Upadł.  
 
Czaszyn
 
   Istnieje już od. 1412r. Jego rozkwit wystąpił w 1872r., kiedy to wybudowano kolej łączącą Przemyśl-Budapeszt. W 1921r. mieszkało tu 3000 ludków, tj. więcej niż obecnie. Nic specjalnego nie przyciągałoby tu turystów gdyby nie dworzec PKP. Każdy autobus który jedzie przez Sanok zatrzymuję się (bo musi) właśnie w Zagórzu.
W latach 70-tych istniała tu baza namiotowa Almaturu. Jest wielu którzy miło wspominają to miejsce, wraz z charakterystyczną tabliczkę zwędzoną z jakiegoś kamieniołomu "roboty strzałowe".
Ruiny Klasztory Karmelitów Bosych; w stylu Barokowym, wzniesiony w 1726r. Budowa nie była łatwa, obsunęła się skarpa podmyta przez Osławę i trzeba było zmienić początkowy projekt budowy. Wraz z budynkiem klasztoru stanęła forasteria, czyli budynek dla gość, głównie przytułek dla inwalidów wojennych. teren był ogrodzony murem obronnym. W 1822r. pożar pożarł wszystko co mogło ulec ogniowi. Opuszczone mury popadły w ruinę.
Obecnie pozostały fragmenty muru, a na wewnętrznych ścianach zachowały się malowidła

  

 

Górski widoki   I   doliny rzek   I   strona domowa